Co prawda Fares ma na dzień dzisiejszy 1 rok 10 miesięcy i 13 dni,ale lepiej pozno niż wcale..od dziś zabieramy sie do spisywania zdarzeń w Jego życiu,aby nic nie umkneło nigdy z naszej pamięci,bo przecież w życiu ważne są właśnie chwile.
Od 19 lutego jesteśmy w Polsce.Zastała nas tu zima,z czego w sumie bardzo się cieszę bo Faris nigdy jeszcze nie widział śniegu,więc jest to zupełnie nowe doświadczenie dla niego.
Na początku dziki strach na widok padającego śniegu,a z czasem dzika furia aby tylko móc rzucić się w pierwszą napotkaną zaspe..i tak pierwsze koty za płoty-zima nam nie straszna:)
Nie mówi jeszcze zbyt wiele, a jeśli już to głównie po arabsku pojedyncze słowa i w chwili obecnej męczy ATR co po arabsku oznacza POCIĄG,wszystko jest pociąg teraz,wszędzie go widzi i naśladuje wydając TUU TUU..doszło do tego,że nawet dziś w nocy przez sen krzyczał ATR :))
Koniec świata.

2 komentarze:
Masz ładnego synusia :)
dziekuje :)
Prześlij komentarz