sobota, 17 lipca 2010

refleksje przed podroza

Niedlugo przyjdzie nam udac sie w podroz daleka..choc trasa nam znana i nie raz przez nas przemierzana to mam wrazenie jakby ciagle byla nowa.
To chyba ze wzgledu na Farisa,ktoremu za kazdym razem musze tlumaczyc i oswajac go z mysla o tym na rozne sposoby,bardziej dojrzale.
Na tym etapie juz wie,ze czeka go podorz duzym samolotem,daleko i wie kogo na koncu tej podrozy dane mu bedzie spotkac co jeszcze bardziej poteguje wrazenia.
Jest szczesliwy wiec uznaje ze wszystko jest dobrze.
Natomiast ja jestem juz zmeczona czego ukryc sie nie da,choc ciesze sie rownie mocno jak moj synek..chyba nadszedl czas kiedy rodzic zdaje sobie sprawe z uplywajacego czasu i rodzi sie w glebi ta swiadomosc,ze najwyzsza pora pomyslec o sobie ;)


aa pogoda sie popsula,padal deszcz i byla burza..a Faris wszystko obserwowal z okna,niestety refleks nie ten jeszcze i nieco sie irytowal ;)

1 komentarz:

Neskavka pisze...

No to szczęśliwej podróży.U mnie skwar niestety!