Zostalismy we dwojke.
Tata Fariska wyjechal pare dni temu choc wcale zadnemu z nas nie bylo to na reke,ale coz trzeba bylo sie rozstac.
jako,ze Faris to juz duzy chlopak tlumaczylismy mu,ze za pare dni tatus poleci duzym samolotem do Egiptu i niby bylo wszystko zrozumiale i ok to za kilka dni kiedy wspomnielismy o tym wyjezdzie to i owszem przytakiwal ale twierdzil,ze wraz z tata jedzie Farisek i mama.
Ogolnie nie skojarzyl calego etapu pozegnania i ogolnego przygnebienia..pozegnal sie bez lez.
Dramat zaczal sie nastepnego dnia kiedy spytal gdzie jest tato.
Postanowilam nie klamac i powiedzialam,ze pojechal do Egiptu.
Tragedia!
Kiedy wsiadalam z nim do samochodu pytal bezustannie gdzie jedziemy i czy do taty.
Wieczorem kiedy zobaczyl tate na skype wymiekl do reszty i sie poprostu rozplakal tymbardziej,ze za tata zobaczyl swoj pokoj i chya to przepelnilo czare goryczy,ale dalismy jakos rade.
Na dzien dzisiejszy wciaz pyta kiedy pojedzie do Egiptu i nie moze sie doczekac.
Tesknota nabral innego wymiaru,bo i moj syn przeszedl na kolejny level.
Nie docenialam poniekad ze jego pamiec jest tak dobra.
Zauwazyl jeden drobny szczegol z zabawki ktora zniknela kilka miesiecy temu z domu i zaczal opowiadac do czego sluzy a w efekcie gdzie jest ta jego super zabawka i tym sposobem odkopalam pol piwnicy w jej poszukiwaniu.
Teraz siedzi juz 3 godzine i nawet slowem sie nie odzywa ;)
1 komentarz:
Przeżywaliśmy taka tęsknotę...
Rozumiem to :)
Prześlij komentarz