niedziela, 1 kwietnia 2012

W wielkim skrocie.
Rybki nie polecialy, za to kaszel,katar i goraczka i owszem!
Tlumaczylam sie na odprawie na co mi czopek w torebce..zero wyobrazni maja Panowie tam pracujacy,a moze jeszcze dzieci nie maja,a jesli maja to z pewnoscia z nimi nie podrozuja albo jeszcze prosciej-nie zapodaja im czopkow ;)
W samolocie jeszcze herbata sie rozlala na calej trojki spodnie-standard,wowczas sobie przypomnialam,ze mialam spakowac zapasowe dla dziecka do bagazu podrecznego,coz lepiej pozno niz wcale,prawda?!
Dolecielismy szczesliwie,spodnie powysychaly,slonce na miejscu docelowym nas przywitalo.


Pozdrawiamy z Egiptu.

Brak komentarzy: