Co prawda narodzony po godzinie 21 ale świętuje się od rana.
Z małych wspomnień to powiem, że nie wiem kiedy to mineło.
Wydaje mi się, że nie dawno były jego pierwsze urodziny,a jeszcze niedawno
pierwszy raz spojrzałam w tą kluseczkową twarz, pierwszy raz nakarmiłam..ehh szybko czas leci ;)
Dziś Junior postanowił wstać już o 4 rano chyba żeby świętować :)
po godzinie jednak się zmęczył i poszedł spać..obudził się w wyśmienitym humorze z piosenka na ustach,powtarzając bez przerwy NIE :)Każdy dzień mimo tegoże jest podobny do siebie to jednak jest inny,zauważam zmiany w Juniorze,dorośleje,staje się samodzielny choć jeszcze potrzebuje często mamy żeby go przytuliła,pocałowała etc..to dobrze,bo ja jeszcze tego też potrzebuje ;)
Coś się skończyło, coś się zaczyna..zobaczymy co przyniesie kolejny rok.
3 komentarze:
sto lat dla zięcia!
ps.widzialam pierwsza wersje zdjeciowa ;-)
tak bylo pierwsze zdjecie ale pozniej zrobilo sie aktualne.ale co tam,wrzuce spowrotem dla porownania..Juniora oczywiscie bo na mame uprasza sie nie patrzec:P
mama sliczna na kazdym. a Fares Casanova ;-)
Prześlij komentarz