poniedziałek, 29 czerwca 2009

Serce rodzica boli najmocniej

Dzisiejszy dzień obfitował w chwile pachnące zgroza,za każdym razem serce tak samo podchodziło do gardła ze strachu i tak samo przestawało bić jakby chciało się zatrzymać a czarne myśli slizgały się z niesamowita prędkością przez moją głowę.
Pierwsza akcja,Faris się bawił na podwórku i nagle zaczął trzeć oko,pomyślałam piasek sobie wtarł kiedy zaczął płakać,ale nie przestawał i nie pozwalał dojść do oka żeby sprawdzić co się stało,nagle zaczął pokazywać gardło,że coś połknął :(Ja czarny scenariusz..OSA..przecież tak płacze jakby go ze skóry obdzierali conajmniej.
Nie może się napić tylko płacze i pokazuje gardło...czekam,nic sie nie dzieje,przestaje płakać i po paru minutach wraca do zabawy,po pół godziny żadnego śladu..pewnie połknął małą muszkę.
Druga akcja,wieczór,śpi i nagle ŁUBUDU hałas niesamowity ..i płacz.
Taki odgłos jakby na łeb na szyje poleciał..drugi zawał murowany :)

ah dzieci są cudowne,bawią się,śmieją,ale tyle niebezpieczeństw czycha wokół że aż strach,bo nie możemy i przed wszystkim obronić i to chyba boli najbardziej.

Brak komentarzy: