piątek, 19 marca 2010

pierwsza wizyta u dentysty

Wczoraj wieczorem Faris po raz pierwszy byl u dentysty!
Coz 3 lata na kraku i trzeba bylo sprawdzic stan zabkow tym bardziej,ze dopatrzylam sie malej dziurki w gornej czworce...i mialam racje.
Pare dni wstecz rozmawialismy o tej wizycie z Farisem.
Niby wiedzial co go czeka etc,ale strach i tak pozostowal jak to bedzie.
Bylo dobrze.
Pani doktor najpierw sie przywitala.
Dala podotykac przyrzady,aby sie nieco oswoil.
Zapytala czy otwrozy buzie i ten przytaknal glowa.
Kiedy uzywala powietrza,najpierw mu je zaprezentowala na dloni,podobnie z pedzelkiem.
Opowiadala co bedzie robic,oczywiscie w istnie bajkowy sposob.
Nawet my stalismy zaciekawieni sluchajac jej opowiesci o robaczkach etc.
Obylo sie bez placzu.
Dostal naklejke na dlon,znak dzielnego pacjenta czym sie pozniej szczycil na placu zabaw ;)
Pani doktor odrowadzila go do samych drzwi,ten rzucil na pozegnanie buziaka, slicznie powiedzial "dzenia" co znaczy dowidzenia oczywiscie ;)

Mamy wyznaczone kolejne wizyty,bo trzeba jeszcze smarowac zabak,a pozniej sie okaze czuy oswoil sie na tyle aby dac soie troszke go poborowac,jesli nie to nie,ale widze juz ze dentysta na razie nie bedzie stanowil dla nas wiekszego problemu ;)

uff!

Brak komentarzy: