Przyszla wiosna,a wraz z nia zmiana czasu.
Nie moge tu narzekac bo spimy dluzej o dziwo niz wczesniej ale ma to swoja przyczyne.
Mianowicie faris zlapal niby jakis wirus,ot tak z powietrza.
Wraz z przestawianiem zegarow zaczely sie dolegliwosci zoladkowe.
Potwornosc!
Trwaja do dzis i tylko w nocy.
W dzien niesamowity apetyt a w nocy tragedia.
Mam nadzieje,ze szybko przejdzie i juz nie wroci,bo goraczka tez sie przyplatala.
Pare dni wczesniej bylo ladnie i slonecznie,wrecz goraco.
Nie spodziewalam sie,ze w marcu bedziemy chodzic bez rajstop i w cienkich bluzach z bejsbolowka na glowie,ale pogoda plata rozne figle ;)
Od wczoraj znowu pada..bez przerwy.
2 komentarze:
W marcu jak w garncu ...
Trzymam kciuki za szybki nawrót wiosny i powrót do zdrowia!
U mnie pogoda w kratkę,na Wielkanoc zapowiadają tylko 10 stopni C.Pozyjemy zobaczymy.
Zdrowia dla Fariska.
Prześlij komentarz