środa, 4 marca 2009

Zaświeciło dziś piękne słońce,wszyscy poczuliśmy wiosnę więc spędziliśmy popołudnie na spacerze.
Ahh jak było przyjemnie, Faris nie chciał wracać do domu i grzecznie maszerował zaciekawiony wszystkim dookoła.
Spotkał swoją koleżankę, notabene urodzoną tego samego dnia i roku co On;)) le zareagował wstydliwym spojrzeniem i schował się za moją nogą,ale po chwili wszytko wróciło do normy i mogliśmy normalnie wybrać się na przechadzkę.

Wózek już jest, tato dzielnie montował części więc można się wybierać na dalekie trasy bez obaw że trzeba będzie nieść Królewicza kiedy jego nóżki się zmęczą ;)

Brak komentarzy: