wtorek, 25 sierpnia 2009

Polozyl sie spac wczoraj o 21.
Wstal jak nowonarodzony o 2.20.
Z placzem zaciagnelam go spowortem do lozka o5.40.

oto statystka ostatniej nocy..co gorsza,zaczyna sie chemat powtarzac i szczerze mowiac nie bardzo nam sie to podoba.
Mam troche wyrzuty sumienia,bo caly dzien w domu przez te upaly,owszem wychodzimy ale nie na dlugo,nie jest tak jak powinno-jakby on pewnie chcial,nie ma dzieci z ktorymi moglby sie bawic jak robil to do tej pory,dzieci ktore zna.Jestesmy tylko my-dorosli a przeciez takiemu maluszkowi to nie dorosli sa potrzebni do zabawy a tacy rowiesnicy..przy nich sie spelnia,usmiecha,szaleje..
..coz mozemy,pozostje czekac do grudnia i znowu sie zobacza,beda spedzac razem czas..jak to male dzieci.

Dzis rano zastosowal na mnie sztuczke ktorej ja uzywam aby go obudzic zazwyczaj,kiedy glaskanie po twarzy i wlosach nie przynioslo rezultatow,postanowil polozyc mi poduszke na glowie i krzyczec.."yy,gdzie mama?" ;))

Z innych newsow-wczoraj przylapalam go w lazience,trzymal w dloni golarke taty i smarowal sie nia po twarzy,zamaralam..ale co trzeba sie pogodzic z faktem,ze syn zaczyna przeksztalcac sie w mezczyzne ;)

Brak komentarzy: