Pogoda się popsuła,może to i lepiej bo mamy więcej czasu na ostatnie przygotowania ;)
Trzeba spakować nie tylko ciuchy ale także zabawki,bo przecież bez nich nigdzie się nie ruszy ;) zatem lekko i przyjemnie odchodzi do lamusa od kiedy Fares ma coś do powiedzenia,a że bagaż przysługuje mu już pełny bo minął magiczne dwa lata kiedy lata jako infant to teraz trzeba brać Go pod uwagę.Kiedy pytam co spakować taszczy największe samochody,mówię absurd,gdzie to ma wejść to robi minę kotka ze Shreka (gdzie on się tego nauczył?!) no i tym sposobem pertraktujemy a walizki stoją puste i czekają ;)
Z ostatnich wyczynów nad wodą - nauczył się pływać w kółku sam i teraz brnie na głęboką wodę ;) mnóstwo frajdy pod czujnym okiem taty.
Zaczyna mówić coraz więcej,na szczęście głównie sam do siebie..dlaczego na szczęście?
to proste,bo ja niewiele z tego rozumiem :))
ze zrozumiałych zwrotów nauczył się mówić "JE" co oznacza jeszcze, "JU" oznaczające już i "KÓŁKO" (ma tendencję do skracania wyrazów) oraz " TATA NIE SPIJ" słodko brzmiące w jego ustach oraz "IDZ"
Przestał mówić atr na pociąg i chyba dla przekory,bo ciągle go poprawiamy mówi,że to auto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz