Odmienilo mu sie.
Ot tak,poprostu.
Ktoregos dnia pochwalilam sie,ze teraz moje dziecko jest na takim etapie,
kiedy mama schodzi na dalszy plan,a na arene wkracza tata.
Maz zawsze mi powtarza,ze jesli cos pochwale to zaraz los sie odwraca.
Podobno tak mam,wiecie..taki urok.
Tym razem nie bylo inaczej.
Farisowi sie odwidzialo i teraz ciagle jest MAMA.
Do tegos topnia,ze nawet do toalety nie moge pojsc :(
Tragedia!
Chcialoby sie krzyczec ratunku!
Sadzilam,ze teraz to ja sobie odpoczne,wiecej czasu dla siebie etc.
Tymczasem jak znikam z pola widzenia to larmo jest nie z tego swiata.
Tata poddenerwowany,ze tak dzialam na dziecko.
Mi tez nie do smiechu jak mozna sie domyslac.
Ehh stwierdzam,ze dziecko mi sie popsulo jakos w tej Polsce.
Moze klimat na niego zle wplywa?
Notoryczny brak slonca?
Ciagle jeczy,piszczy i sie "piesci".
Nie ma zadnego logicznego wytlumaczenia na to,chociazby zeby zwalic wine na nowy zab,ale nie mamy juz komplet!
W dodatku zamienil sie w potwora czekoladowego!
Czekolada i czekolada ciagle slysze.
Rece i uszy opadaja.
Z mowa do przodu.
Coraz wiecej nowych wyrazow,sam konstruuje zdania.
Jest calkiem dobrze..nawet do ksiazek zaczal sie przekonywac.
Ostatnio zaczelismy wprowadzac zasypianie samemu,z roznym efektem.
3 komentarze:
Mam poważne wątpliwości czy to się w ogóle kiedyś zmieni.
Chłopaki to jednak straaaaaaaasznie do tych matek przywiązane są;)
prosze,nie zalamuj!
Przejdzie mu.Trochę czasu minie i przejdzie mu.
Prześlij komentarz