Scielimy lozko razem.
Faris ma niesamowita frajde z pomagania.
Wczoraj postanowilam pojsc na "skroty" i podczas gdy Faris sie kapal,Ja scielilam lozko za niego.
Tata przyniosl go opatulonego recznikiem i polozyl.
Nagle ten rozejrzal sie dookola i wpadl w szal!
Zaczal biegac po lozko i krzyczec NIEEE..
Nie mialam pojecia o co chodzi do momentu,kiedy zaczal zrzcac poduszki na podloge i krzyczec TANI (jeszcze) ;)
Okazalo sie,ze cala sytuacja byla spowodowana tym,iz poscielilam lozko BEZ NIEGO :)
Obiecalam poprawe ;)
Schowalam poduszki i dalam sie wykazac latorosli ;)
A dzis rano dostrzeglam dziurke w zabku :(
Nie wiem czy to dziurka czy nie,ale wizyta u dentysty bedzie koniecznoscia.
Nie musze dodawac,ze na sama mysl najbardziej boi sie..tata ;)
5 komentarzy:
Mamunia, no coś Ty, nie wybiegaj zanadto do przodu ze ścieleniem łóżka. ;) Farisek wie, że to potrafisz, pozwól teraz jemu się wykazać :))
Oj, dentysta? To się będzie działo! Trzymajcie się i obyście trafili na wesołego i cierpliwego, bo maluchy raczej nie przepadają za "białymi fartuchami", które chcą im pogrzebać w buzi.. :)
:*
Dzieci lubią pomagać. Trzeba im tylko dać szansę:)
Nie przegap szansy wychowania mężczyzny samodzielnego i pomagającego mamie :) Jeżeli nie, później może być ciężko przeciąć pępowinę :) Mój trochę przy tym wierzgał ale w sumie już 3 miesiące mieszka sam 150km ode mnie i jakoś jeszcze żyje :)
Zachwycam się Twoimi życiowymi opowieściami, przydreptałam od Kate... pozdrawiam i radości!
Witaj Margo w fariswoej krainie ;)
Milego czytania ;)
Prześlij komentarz