niedziela, 6 czerwca 2010

karkonowskie wędrówki

Pierwsza wyprawa w góry naszej pociechy wypadla calkiem calkiem.
Oczywiscie nogi bolaly,wiec bez wozka sie nie obylo..choc bardziej len wychodzil z mlodego wedrownika niz zmeczenie ;)
Radosc przeogromna z calego wyjazdu,najwieksza z rzucania kamieni do wodospadu i wyciagu saneczkowego z ktorego ciezko bylo go sciagnac ;)

Brak komentarzy: