Nie lubie niedzieli bo mnie strasznie rozleniwia no i wyjsc "do ludzi" tez nie ma gdzie za bardzo,bo wszyscy maja wolne wiec robi sie lekki scisk.
Rano pogoda byla kiepska wiec zacieralam raczki,ze nie trzeba bedzie jechac gdzies nad wode,bo co taki maluszek ma robic w domu w taki ukrop..no i przyszla 11 odzina a tu skwar,ze glowa mala i mam dylemat bo len za skora siedzi.
Na cale szczescie dziecko na pelnych obrotach jak codzien,zajmuje sie soba i swoim kombajnem obrabia caly dom nie domagajac sie wyjscia i tym bardziej kapieli,wiec i moje sumienie siedzi cicho ;)
..chcialabym sie wybrac ale jak pomysle o kolejce na basen to mnie az trzesie :P wkoncu dzis niedziela ;)
Od wyjazdu taty minelo troche czasu.
Nadal pyta o niego,nadal go szuka ale rozumie chyba,ze tylko udaje ;)
Na cale szczescie nie placze juz.
Przyspieszyl z mowa przez ostatnie kilka dni i ciagle czyms nowym mnie zaskakuje.
Uklada pieknie zdania i potrafi naskarzyc ;)
Teraz czekamy na niepogode zeby spedzic deszczowy czas w kinie.
Repertuar wybrany teraz tylko wypatrywac chmur na niebie ;)
I wlasnie przed chwila mi zaprezentowal do czego sluzy centymetr krawiecki,bo widzial jak dziadek korzystal ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz