środa, 29 września 2010

za nami..

..pierwszy dzien w przedszkolu.
Rano bylo spokojnie,wstalismy,ubralismy sie,Faris zjadl sniadanie i do samochodu.
Oczywiscie zklasyfikowal zupelnie inaczej intencje naszej podrozy,bo sadzil,ze jedzeimy do Kairu ;)
Wszystkie czynnosci sie zgadzaly,w sumie skad mogl wiedziec,przeciez to bylo cos czego jeszcze nie przezyl.
Nie protestowal.Wszedl.
Na korytarzach ogolne zamieszanie i chaos,muzyka na full,pelno maluchow i rodzicow.
Pierwsze co to wskoczyl tacie na rece i do klasy ine bardzo mial ochote wchodzic..po dluzszej chwili wszedl i nawet wybral sobie miejsce.
Rozgadal sie az wkoncu zapoznal kolege o imieniu Omar z ktorym rozpoczal zabawe i tak to sie zaczelo...
Omar okazal sie calkiem obyty z nowa sytuacja,mama powiedziala,ze teraz wychodzi i wyszla a on zabral sie za poszukiwanie nowych znjomych i musze powiedziec,ze cieszy mnie ze trafil na farisa akurat...dzieki niemu u nas obylo sie bez histerii.
Kiedy tak sie bawili i przestal juzna mnie zwracac uwage naczycielka zasugerowala wyjscie ;) w sumie wiekszosc rodzicow juz to zrobila z mniejszym badz wiekszym placzliwym skutkiem ze strony swoich pociech i przyszla kolej na nas..
wyszlam,rozplakalam sie jak bobr..dziecko tez podobno troche poplakalo ale przestal,coz wierzyc musze na slowo ;)
Byla godzina 9.
O 11 pojechalismy go odebrac...choc przyznam,ze krecilismy sie pod szkola praktycznie caly czas :P
Zapukalismy,drzwi sie otworzyly i Pani pokazala nam,ze Faris sie bawi...faktycznie,nie siedzial smutny sam,zaplakany tylko sie bawil...wiec wyszlismy.
Kolejne podejscie o 13.30-ostateczne bo przedszkole do 13.45-14 otwarte...weszlismy do klasy i siedzial,w srodku posrod dzieci ogladal bajke..jego ulubiona zreszta-Tom&Jerry ;)
Wyszedl z usmiechem na ustach,pozegnal sie ze wszystkimi Paniami i obiecal,ze wroci jutro ;)..ciekawe :)

W domu rozmawialismy jak bylo w przedszkolu.
Przyznal,ze plakal..ale jutro ma nie plakac,bo wie ze wrocimy po niego..choc czasem napoimna,ze jutro nie chce isc do przedszkola,woli zostac w domu i tu niestety nasza konsekwencja musi odegrac swoja role..mam nadzieje,ze sie uda.

Cala rodzina podekscytowana wydzwaniala,bo przeciez Faris poszedl do przedszkola..prezenty sie posypaly..nawet jeden dostal w przedszkolu,na zachete chyba ;)

Brak komentarzy: