Rano wstal.
Ubralismy sie,sniadanie i do przedszkola.
Nie byl do konca pewien gdzie jedzie,zobaczyl przedszkole to chcial wysiadac-pomyslalam,ze to dobry znak.
Wszedl sam do przedszkola,znalazl swoja klase,przywital sie i usiadl przy stole,usmiechnal sie do innych dziec-pomyslalam,ze to dobry znak.
Siedzial spokojnie,wiec wyszlam.
Poczekalismy chwile na schodach..nie wiem czemu.
Wybiegl z klasy po paru minutach,panie za nim..szukal mamy.
Rozkleilam sie choc nie dalam po sobie poznac.
Stalam na korytarzu i tlumaczylam,ze bedzie dobrze,bedzie sie bawil a pozniej po niego wroce..nie bardzo chcial.
WEszlam z nim do klasy,usiadlam i ogladalismy bajke..powtorzyla,ze wychodze..on bedzie sie bawil,a pozniej po niego wroce..wyszlam.
Wrocilam o 13.
Podobno nie plakal.
1 komentarz:
Początki są trudne nie tylko dla dziecka,ja ryczałam.
Powoli będzie dobrze,przyzwyczai się do dzieci i będzie z uśmierzem do przedszkola chodził.Cierpliwości.
Prześlij komentarz