poniedziałek, 4 października 2010

Dzisiejszy dzien zaliczam do udanych w przedszkolu,choc poczatek nie byl zachecajacy bo faris nie chcial isc,a pozniej zostac w przedszkolu.
Jakos sie udalo go przekonac,a po powrocie zastalam usmiechniete dziecko ktore nie rzucilo mi sie najpierw na szyje ale wreczylo mi obrazek ktory namalowalo(a ktory zawisnal obok pozostalych na naszej lodowce),zlapalo za reke i pociagnelo w strone tatrzyka dla lalek aby pokazac ze bylo dzis przedstawienie ;)
Po przedszkolu wybralismy sie na lody,w kawiarni zaprezentowal tanze jakich sie dzis nauczyl..jednym slowem widze,ze na dobre mu wychodzi cala ta instytucja..choc ciagle serce mi sciska jak widze jego opor z rana no i te podkrazone oczy popoludniu ze zmeczenia,
Chodzi wczesnie spac ale mimo wszystko takie przedszkle to widac nielada gratka.
Ulubiony kolor:ZOLTY..wszystko sie zmienia jak widac ;)

Brak komentarzy: