Dziecko nauczyło się używać szantażu na własną korzyść..kiedy wychodzimy na spacer Faris najpierw biegnie do garażu,bez rowerka ani rusz. Nie musi jeszcze samodzielnie pedałować gdyż rowerek wyposażony jest w pałąk do pchania. I tak było też wczoraj kiedy wybieraliśmy się na przechadzkę. Faris trochę biegał sam ale kiedy się zmęczył postanowił usiąść na rowerku.Zdziwienie było przeogromne kiedy wraz z rowerkiem zaczełam mu uciekać. Najpierw udawał,że płacze póżniej się śmiał ogólnie wszsytko po to aby zmusić mnie do zatrzymania ;) podczas kolejnej nieudanej próby złapania mnie i rowerka stanął na skraju krawężnika,popatrzył na mnie i postawił stopę na jezdni patrząc na mnie i mowiąc " hmm auto,hmm" kiedy nie reagowałam postawił ja dalej i dalej wydając z siebie co rusz " hmm,hmmmm" śmiechu mieliśmy co nie miara aż w końcu ulegliśmy ze strachu,że niedługo może nadjechać naprawdę auto i dopiero będzie ;)
Faris na początku z gracją motyla budził nas co rano..chlast po twarzy i już.
Od wczoraj sytuacja wygląda inaczej ;) Delikatnie dotyka twarzy,poklepując ją jednocześnie..czeka aż otworzę oczy,rzuca czarujący uśmiech,mówi "czesc" , gramoli się z łóżka, przynosi mi okulary i krzyczy "oc"..tak jest o wiele przyjemniej rozpoczynać dzień ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz