Wybierajac sie wczoraj na spacer Faris milczal,co jest raczej rzecza niepsotykana gdyz kazde nasze wyjscie z domu obfituje w piski,krzyki i spiewanie spowodowane radoscia ;)
Wczoraj bylo inaczej do momentu kiedy wkoncu sie odezwal i bylo juz jasne,ze cisza podyktowana byla mysleniem a o ich efektach mial nas zamiar wlasnie poinformowac.
Ulozyl sobie w glowie plan co teraz zrobi,po wyjsciu z domu.
Otoz przekaz byl nastepujacy:
"Tajiś tik tik tik tik fu (tu pokazywanie palcami jak wchodzi po schodach),beb puk puk,czejs Bibi,oc bye jus"
Tak sobie zaplanowal,ze zajdzie po swoja kolezanke ;)
Z rozszyfrowaniem nie mielismy wiekszego problemu :)
Jesli by go zapytac na co ma ochote,co by teraz zjadl odpowedz pozostaje niezmienna od dluzszego czasu EJSZ I DADA czyli chleb z czekolada ;)
Natomiast kiedy chce sie dowiedziec co mam w torebce etc..pyta TOTO MAM? ;)
..a kremem to sie dzis tak posmarowal sam w cichosci wielkiej,ze tylko bylo slychac jak kurek w kranie odkrece i sie myje.Bez powodu sam nie pojdzie sie umyc wiec wiadomoe bylo,ze cos przeskrobal ;)
Jak go zobaczylam to wybuchalm smiechem..rownomiernie rozprowadzil gruba warstwe kremu... na wlosach i uszach ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz