wtorek, 15 grudnia 2009

leniuchowo

Nie,nie bedzie o jednej z ulubionych bajek Farisa,czyli Lazy Town (Leniuchowo).
Raczej o tym jak to sie nic nie chce robic na kilka dni przed wyjazdem.
Mianowcie gotowac sie nie chce.
Stad pomysl,aby na sniadanie udac sie w plener.
Jak sie okazalo,za wczesnie troche.
Nie pozostalo nic innego jak kupic osobno chleb i falafel i samemu sporzadzic kanapke.
Wybralismy sie na Corniche,bo tam najspokojniej o tej porze,malowniczo i swieza bryza w zestawie.


Pomysl okazal sie trafiony bo Faris jeszcze chyba nigdy nie zjadl tak duzej ilosci pokarm o poranku ;)
Idac za ciosem udalismy sie do jednego z klubow,gdzie wraz z kolezanka odkrylam przepyszna kawa,w dodatku nie nescafe ;)
Faris sie wybiegal,my zrelaksowalismy w cieniu przy kawie.
Ostatnie dni sa strasznie gorace,a tu jeszcze tyle rzeczy przed nami do zrobienia.
Nie ukrywam,ze slonce robi ze mnie leniucha ;)

2 komentarze:

Margaux pisze...

cudnie -na zdjeciu wyglada jakbyscie byli na wakacajach caly czas :)))

Neskavka pisze...

Cudne zdjęcie! Wiesz,moja córka była strasznym niejadkiem.A na powietrzu jadła za trzech!
I też tak mam, że w upały nic nie robię.
Słońce rozleniwia strasznie.
Miłego.