..czyli do widzenia.
Walizki spakowane.
Wyruszamy kolo polnocy.
Wczesnym switem powitamy chlodna kraine ;)
To bedzie 8 podroz Farisa samolotem,15 jesli liczyc ilosc samolotow,ktorymi lecial.
Spotykajac sie dzis w jednym z klubow z kolezanka,obserwowalam jak nasze dzieci sie bawily,w sloneczku,w cienkich bluzeczkach i adidasach.
Pomyslalam,ze za nascie godzin zmienimy temperature otoczenia o prawie 40 stopni!
Brrr..ciarki mnie przeszly.
Jednoczesnie sie ciesze.
To pierwsze swieta w Polsce od 4 latach.
Pierwsze swieta dla Fariska,ktory przezyje w pelnej oprawie,bo co z tego ze sam ubieral choinke w zeszlym roku,skoro za oknem slonce swiecilo niemilosiernie.
Nie bylo balwana,szczypania w twarz,czerwonych polikow,mnostwa swiatecznych lampek swiecacych o zmroku.
Tym razem to wszystko bedzie i mam nadzieje,ze synkowi sie spodoba.
3 komentarze:
Ulala... to może być nie lada szok termiczny;)
Mam nadziej ze wasze swieta upluna ww radosnej atmosferze !!!!!!! Bawcie sie dobrze w Polsce !!! :)))))))))))))
Jestem ciekawa wrażeń Farisa !
Życzę śniegu na Święta.Niech skrzypi i pozwala bałwany lepić.
Prześlij komentarz