Spedzilismy dzis czas poza domem.
Mama spotkala sie z kolezanka-swoja imienniczka,a Faris z jednym z jej dzieci,bo reszta byla w szkole.
Cudowna pogoda,sloneczko swiecilo,az mialo sie ochote wskoczyc w krotki rekawek ;)
Obeszlo sie bez szalenstw.
Od dzis zaczynamy odliczanie.
Za tydzien przyjdzie sie nam pakowac.
W domu bez wiekszych zmian.
Faris zaczyna spiewac piosenki z bajek co wychodzi mu wrecz komicznie.
Ostatnio zaczal udawac pieska,to efekt przedawkowania Myszki Miki,gdzie jednym z bohaterow jest pies Pluto.
Ograniczylismy emisje bajki i dziecko przestalo szczekac.
Zaczal samodzielenie skakac na pilce,takiej duzej,pompowanej,z raczkami.
Wczesniej sie bal bo nie potrafil utrzymac rownowagi i niestety ktos musial skakac razem z Nim.
Plecy od tego bolaly niemilosiernie,wiec zgadnijcie kto cieszy sie najbardziej z nowego osiagniecia ;)
Zakupilismy nowe ksiazeczki,bo okazalo sie ze niesamowita frajda jest zabawa kiedy sie pyta Farisa gdzie na rysunku jest np kot i drugie pytanie o szukanie pary dla niego.
Podoba sie do tego stopnia,ze sam sobie bije brawo ;)
3 komentarze:
I tak już będzie.Z każdym dniem bardziej dortoślejszy,samodzielniejszy,taka "Zosia-samosia".
Rozumiem,że święta spędzicie w Polsce?
tak,pierwsze swieta w komplecie w PL!
co do Zosi-samosi,troche mnie to cieszy ale i tez smuci,ze cos odchodzi na zawsze..ta moja mala "niezdara" co beze mnie egzystowac nie moze ;)
nas mrozi a u was cieplutko :))) wlasnie dostalam sms-ska od kolezanki ktora sie wygrzewa w ciepelku Egiptu ....:))))))))
Prześlij komentarz