Każdego wieczora jestem z siebie dumna,że przeżyłam kolejny dzień.
Brzmi to jak zeznania torturowanego z więzienia o zaostrzonym rygorze:)) ale coś w tym jest ;)
Bycie mamą to ciężka praca! Czasem nie mam na nic siły,czasem pogoda nie taka i trzeba zostać w domu a wtedy ciężko opanować żywioł jakim jest 2 latek.
W takie dni siedzimy w piżamie cały dzień ;) Dziecko zjada tonę słodyczy własnoręcznie wygrzebanych z szuflady w kuchni,a dawka telewizji jest wręcz promieniotwórcza..ale cóż poradzić kiedy nie ma ochoty,ot tak po prostu posłuchać,że nie wolno,że mama nie cyborg..ehh w głowie mi świdruje wszystko jak słyszę Go biegnącego po domu i wołającego "MAMA BIBI (habibi)" ,pierwsza myśl-gdzie tu się schować..druga- posadzę Go na jego krzesełku i przywiąże taśmą nogi i ręce :)) spokojnie to tylko wyobrażnia ;)
No i jeszcze jedno spostrzeżenie-tato,który jest z Nami teraz cały czas zauważył że kiedy On pracuje ciężko to w tym czasie mama nie siedzi w domu cały dzień przed tv,poczuł smak wychowania dziecka ;)na dobre mu to tylko wyjdzie ;) wkońcu doceni wysiłek i trud jaki trzeba włożyć w macierzyństwo.
są też te przyjemne chwile,żeby nie było ;)
zauważyłam pewna zależność w domu żywioł,na dworzu aniołek :))
Jedna ze słodkich chwil..dmuchawce,latawce..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz