Weekend miał być urozmaicony jako,że mieliśmy go spędzić z Farisa kuzynem Alexandrem starszym dokładnie o 2 lata.
Kuzyni oczywiście jak to w rodzinie bywa raz się kochali,a raz nienawidzili i tak całe 3 dni,ale na szczęście obyło się bez rękoczynów.
Sobota wyjazd na basen,po raz pierwszy w życiu dla Farisa,najpierw szok! dużo wody,szum,gorąco..pózniej dziki szał..Farisek szalał w basenie o dziwo nie "dla dzieciaków" bo tam była za gorąca woda..nawet dla mnie-honorowego zmarzlucha,a tatuś Fariska szalał w rurach :)) chyba ciężej było z basanu wyciągnąć ojca niż syna :)
Faris był prowadzany na spacer bądż plac zabaw przez starszego kuzyna za rękę,to dobra umiejętność którą opanował podczas tego wyjazdu,ta zła to skakanie po wersalkach i dłubanie w nosie:) ahh starszy kuzyn ma więcej zdolności,którymi nie omieszkał się podzielić z młodszym ;)
Na zdjęciu Faris i Alexander,wbrew pozorom które w tym wypadku mogą zmylić ;)
blondynek nie jest aniołkiem,a czarnulek nie jest diabełkiem,wrecz przeciwnie :))
Niedziela tragiczna,Faris złapał za kaktus!!!!
Myślałam,że dostanę zawału,płacz,setki mikroskopijnych igiełek w paluszkach,płacz i jeszcze raz płacz,penseta i lupa w ręce i wyciąganie.
Jakoś daliśmy radę ale zaliczam to przeżycie do tych z serii "traumatyczne".
Żeby nie było za lekko to wczorajsza noc także podchodzi pod traumatyczne chwile,gdyż na wieczór zaczęły się bóle w związku z wychodzącym zębem-witamy 6 oczne:(((
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz