środa, 6 stycznia 2010

dobrze nam razem..

hmm gdybym chciala napisac co u nas,musialabym sie dlugo zastanowic od czego zaczac.
Niby dzieje sie nie wiele,nie wiecej niz poprzednio,ale cos jednak w naszym zyciu przyspiesza..to rozwoj Farisa.
Z dnia na dzien zaskakuje mnie coraz bardziej tym jak wiele rozumie,jak wiele pamieta.
Swoimi nowymi minami,slowami,gestami..wszystko jest takie nowe i jest to ogromna ilosc.
Ciesze sie i to bardzo.
Nie ma momentu,zeby nie wywolal na mej twarzy usmiechu.
Doskonale wie jak tego dokonac ;)

Ostatnio jest nawet bardziej zazdrosny,zaborczy jesli chodzi o kontakaty ze mna.
Stety/niestety zostalam wciagnieta w Sage Stephanie Meyer i w kilka dni polknelam wszystkie 4 yomy.
Dla Farisa miarka chyba sie przebrala bo zauwazylam,ze kiedy tylko siegam po ksiazke On odstawia zabawe na bok i probuje za wszelka cene mi przeszkodzic ;)

Od poczatku roku szalejemy na sankach.
Mamy idealne warunki.
Spadlo mnostwo sniegu i ciagle z nieba sie dosypuje nowy.
Temperatury minusowe,ale najmlodszym widac to nie przeszkadza.
Przyjaciolka Wiktoria,z ktora zwiazal sie bardzo podczas ostatniego lata dotrzymuje mu towarzystwa.Oboje sa z tego powodu widac bardzo szczesliwi.
Dzis postanowil sam zjechac z gorki na sankach.
Jakiez bylo moje zdziwienie,a wrecz przerazenie kiedy puscilam sanki i w
tym samym momencie On przestal sie ich trzymac smiejac sie do rozpuku.
Nie moge Go przekonac,ze to nalezy do rzeczy niebezpiecznych.
Pozostaje liczyc na to,iz pierwszy upadek mu to szybko uswiadomi ;)

2 komentarze:

Margaux pisze...

to dobrze ze jest dobrze :))))))))) sobie poszukam tej Sagi jak piszesz ze dobra ksiazka :)))

żurawina pisze...

POLECAM!
na pierwszy rzut oka gniot niesamowity ;) ale nawet mnie pochlonela bez konca ;)