poniedziałek, 25 stycznia 2010

od siedzenia w domu...

..mozna zachorowac.
I tak wlasnie jest u nas!
Faris zachorowal..wprawdzie na szczescie sie nie przeziebil,ale nie jest wcale lepiej jesli powiem,ze sie zatrul..chyba,sliwkami.
Dziadek zrobil ciasto drozdzowe.
Farisowi smakowalo wczoraj,a dzis byl tylko dramat ze sliwka w roli glownej.
Dramat nadal trwa i mam nadzieje,ze nocka bedzie w miare spokojna.

W srode czeka nas spora impreza urodzinowa u kolegi Fariska.
Mam nadzieje,ze moj maluch wyzdrowieje do tego czasu.
Tak bardzo na nia czekal.

Brak komentarzy: