Wczoraj przed iftarem wybralismy sie na maly spacer niedaleko domu,bez wozka..przy okazji zakupic troche winogron ktorymi Fares sie wrecz zapycha,wcael sie nie dziwie,sa slodziutkie,bez pestek w formie malutkich kuleczek..sporo w tym jedzeniu jest tez zabawy ;) Na dwor nie mozna wyjscie bez misia,obowiazkowy chocby jeden musi towarzyszyc..ponizej zdjecie zelaznego skladu brygady Faresa ;)

a ponadto rowerek caly czas w uzyciu..odkryl uroki pedalowania i faktu ze nie trzeba chodzic i targac zabawek z miejsca na miejsce ;)wkoncu od tego ma sie bagaznik!

wieczorem po powrocie z meczetu dziadek zabral Faresa na spacer i wrocili do domu dopiero o 10.30,przeprszam nie wrocili..dziadek go zaciagnal :)) tak sie podobalo zatem ma obiecana dzis powtorke z rozrywki ;)
To nawet i dobrze bo od kiedy siedzi w domu energia go wrecz rozpiera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz