piątek, 11 września 2009

strojenie fochow czyli sprawdzam Cie mamo ;)

Szczerze nie mam pojecia co sie dzis wydarzylo,na co zwalic wine za ten stan rzeczy?!
Pelnia ksiezyca,przesilenie zimowe,zmiany pogodowe,nadchodzace swieta? :P
Nie wiem poprostu nie wiem,ale dzis osiagnelismy apogeum..do tego stopnia,ze po raz pierwszy mialam dosc,po raz pierwszy czulam sie wykonczona do granic..okropne uczucie.

Nawet zabkowanie czy kolka nie byly tak ekstremalnymi przezyciami.Najgorsze ze na zeby tez nie mozna zwlaic winy,ani na niewyspanie..wszystko odpada...zatem zostaje tylko mozliwosc sprawdzania swoich sil..a potencjal w nim drzemie ogromny.
Najpierw jeczenie..na wszystko,w kazdej chiwli,czy jest przyczyna czy jej nie ma..pozniej wzrok na mnie,co zrobie...jak sie zachowam?! Kiedy widzial smutek badz oburzenie reakcja natychmiastowa-trzeba przeprosic i sie troche poprzymilac,minka niewiniatka,spojrzenie ukradkowe,gilganie po twarzy,ewentualnie glaskanie..na koniec sliczny usmiech prezentujacy cale uzebienie,pare cieplych slowek typu "habibi" i buziak z przytulaniem-sciskaniem ;)

Musze mu przyznac jedno-wie chlopak jak sie targowac jesli chodzi o uczucia ;)

Brak komentarzy: