Wczoraj po zmroku,a jakze ;) wybralismy sie nad Kanal obejrzec przeplywajace statki co dla Juniora jest mega niesamowitym przezyciem ;) Nic dziwnego,nie kazdy ma mozliwosc obejrzenia przeplywajacego statku w takiej odleglosci.
Dzis sprzatanie,ktore mnie doprowadza do ataku furii! ale na szczescie mam malego pomocnika,dzis pomagal sprzatac kurze i chyba bylo to spowodowane wielkim zainteresowaniem spraye do czyszczenia mebli bo ciagle kaal robic sobie "sik" na szmatke ;)na chwile obecna jest jeszcze na tyle maly ze nie wie kiedy mam naprawde psika na szmatka a kiedy tylko udaje,i bardzo dobrze,bo bysmy zbankrutowali przy tak czestych porzadkach ;)Pozniej umyl ze man podloge a wczesniej ja odkurzyl..wszystkie te czynnosci nosza w jego ustach nazwe "myju myju"..pozniej byl niespodziewany wypad do sklepu i tu tragedia..sklep 3 minuty drogi samochodem wiec tak na szybkiego..a mis zostal w domu! jak to bez misia nie ma jazdy ale jakos przekabacilismy Mlodego i w koncu dal sie namowic,ze zrobimy szybko zakupy dla misia ktory teraz spi w domu..i tak pierwsze co jak wszedl do sklepu to zlapal za paczke Molto (rogaliki z czekoladowym nadzieniem) i soczek jablkowy w kartoniku..po czym pokazal mi to co zebral i mowi "dla misia" :))
W poludnie tata zaczal sie zbierac do wyjscia a my na drzemke..ciekawe co to bedzie kiedy sie obudzi i stwierdzi ze jest tylko mama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz