Przyjechal o 3 nad ranem.
Balam sie,ze Faris sie obudzi i pamietajac poprzednie takie sytuacje kiedy to widzac tate postanowil isc aie bawic,a o snie zapomniec w najlepsze,mialam nadzieje,ze tym razem sie nie obudzi..ale jednak-wstal :(
Najpierw sie mu przygladal,kiedy powiedzialam zeby poszedl do taty,od razu rzucil mu sie w ramiona i sadzilam ze zasnal,ale sie mylilam.
Oczy mial jak 5 zloty i chyba byl troche oszolomiony cala sytuacja bo nie dosc,ze wybudzony w srodku nocy to na dodatek zobaczyl dawno nie widzianego tate,bo umowmy sie,ze 2 tygodnie to sporo w zyciu takiego malucha.
Nie chcial zasnac,wiec polozyl sie z tata,ale tam rowniez nie bardzo mu to szlo,caly czas sie do niego przytulal,a to go glaskal,dotykal,zaczepial jednym slowem..po pol godziny zasnal,ufff ;)
Z samego rana-tak jak przypuszczalam, pierwszego budzil tate-do zabawy oczywiscie ;)
Kiedy to pisze oni nadal sie bawia a mama ma zakaz zblizania sie do taty :) pod grozba krzykow i bicia..ah ta zazdrosc ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz