Nie dzis,bo dzis pobudka z rozpalona glowka o 5.30 ale pare dni wstecz ,zaraz po przebudzeniu synek zabiera sie za budzenie mamy,najpierw mnie dotyka po twarzy,jesli nie ma reakcji to dotykanie wlosow,a kiedy juz otworze oczy to slysze szeptane "czesc"
cudowne i niesamowite zarazem..wielkie oczy wpatrzone we mnie,stykajace sie nosy i usmiech rozbrajajacy.Wtedy zaczynaja sie dialogi ;)typu "dzien dobry", "dobrze spales?" ,"idziemy sie pobawic?" na wszystkie pytania pada jedna odpowiedz-szeptane "tak" wszakze nie mozna wymagac potoku slow nad ranem ;)trzeba sie najpierw rozkrecic,a jak juz to nastapi to nawija przez calutki dzien..o wszystkim,kilka razy ;)
Jak juz wspomnialam Fariska meczy katarek..eh a zapowiadalo sie tak dobrze,wkoncu mamy jeszcze lato ;)
Na sobote byl planowany wyjazd nad morze,a tu taka niedyspozycja,trzeba bedzie przelozyc wycieczke i sluchac kolejnych pare dni,kiedy znowu pojedziemy nad wode ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz