Wojna nocnikowa rozpoczela sie w lipcu..na dzien dzisiejszy moge powiedziec,ze mamy juz prawie finish tegoz trudu i mozolu uczunia,coz sa dzieci (i tym rodzicom zazdroszcze)ktore lapia w 3 dni,a sa i takie ktore w kilka miesiecy i do tej grupy zalicza sie Faris,ale nie ma co rozpamietywac tych zalanych majtek,podlog etc ;)
Najwazniejsze ze to przeszlo do lamusa i idziemy ostro na przod,pampers jak na razie jest tylko na noc,ale i to zamierzam w najblizszym czasie zmienic.
Na dzien dzisiejszy np wszystkie potrzeby zostaly zalatwione na nocniczek i choc co prawda jeszcze sam nie wola (to wciaz jest do dopracowania) to nie buntuje sie kiedy idziemy do lazienki i sciagamy majteczki,od razu siada na nocniczek i robi,bo wie ze zaraz wroci do swojej zabawy,ktora przerwalam ;)Co mnie cieszy,to fakt ze nie ma marudzenia i siedzenia pol godziny albo i dluzej na nocniku dopoki sie cos w nim nie pojawi.
Smiem twierdzic,ze nawet mu sie to spodobalo ;)juz nie wykreca sie ze boli,ze nie chce etc..oby tak dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz