niedziela, 11 października 2009

z wizyta na urodzinach

Wczoraj wybralismy sie do Kairu na urodzinowe party Kajeczki.
Po drodze sadzilam,ze Fares zrobi sobie drzemke-nic bardziej mylnego,zaciekawiony sytuacja na drodze byl raczej pobudzony coraz bardziej.Z minuty na minute, kiedy to nowy samochod ciezarowy pojawial sie na horyzoncie..sadze,ze zmeczenie zaczelo mu sie udzielac bo po pewnym czasie patrzac na pustynie widzial morze ;)
czyzby fatamorgana? w tak mlodym wieku?!
Zanim dotarlismy do domu solenizantki popatrzylismy sobie na okolice,a bylo na co..sami zobaczcie





Kiedy dotarlismy na miejsce sadzilam,ze bedzie troche "pod gorke" miedzy solenizantka a Faresem,dzieli ich spora roznica wieku (1 i 1/2 roku),ale o dziwo jakos szybko przelamali pierwsze lody i mozna bylo ich spokojnie zostawic samym sobie ;)
Zabawa przednia,najbardziej z czesci reprezentacyjnej spodobalo sie dmuchanie swieczek na urodzinowym torcie zwlaszcza Faresowi,ktory musial dmuchac az 2 razy z wiekszym badz mniejszym rezultatem.
Tort byl przepyszny i nikt nie odmowil sobie tej slodkiej przyjemnosci.
Balony oczywiscie okazaly sie najwieksza atarakcja wieczoru..do domu nie chcialo sie wracac bo tak sie spodobalo,ale tak to juz jest,ze wszystko co dobre szybko sie konczy..





z domowych newsow: dzis rano co prawda nie zawolal,ze chce "siusiu" ale idac w moja strone zaczal marudzic,ze "nie myju myju" zatem od razu pobieglismy na nocnik i wlasnie o to chodzilo,wkoncu liczy sie to nie jak wyraza swoje potrzeby ale czy wogole potrafi to robic ;)

Brak komentarzy: