Pelen sukces,a najwiekszy to ten iz Fares zapomnial na jakis czas o tym,ze taty nie ma i nie tesknil tak bardzo,a przynajmniej nie mial czasu pytac o niego.
Spedzil czas z Ranim,trzeba przyznac,ze nie nudzili sie,nie bylo na to czasu podobnie jak na spanie ;)Ledwo udalo sie ich rozdzielic do lozek kolo 2 w nocy ;)
Zal bylo wyjezdzac,ale dzis rano docenil ostoje swojego domu,steskniony od samego rana bawil sie zabawkami i usmichal do kazdego miska.
To najwazniejsze...usmiech dziecka.


Odwiedzilismy takze niedaleko polozone miasto Mansoure,wlasciwie taka szybka objazdowke nad Corniche i do centrum,bo czwartek wyciaga z domow wszystkich mieszkancow ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz