Od dluzszego czasu zbieralismy sie z zamiarem wyjazdu nad morze,ale zawsze cos bylo po drodze,a to Ramadan,a to swieta po Ramdanie ;) a pozniej wyjazd na wies i do Kairu,a to jeszcze cos tam innego.Wczoraj zapadla decyzja,teraz albo nigdy ;) a mzoe raczej juz nie w tym roku.Poprzednio,czyli dwa lata temu bylismy w grudniu,woda zimna i o mile Fares nie rozumial jeszcze na czym polega cala ta zabawa i nie chcial siedziec w wodzie tak teraz juz nie byloby tak latwo.Zatem postanowione i w droge.
Zaspalismy :)wyjechalismy z 2 godzinnym opoznieniem,ale nie bylo tak zle.Jako,ze szkola sie zaczyna od poniedzialku nie bylo zbyt wielu turystow wiec i plaza pustawa co jest rzadkoscia w lato ;)rzecz jasna.
Fares cala droge pytal gdzie jedziemy,to mu mowie-nad morze..i tu mu sie przypomnialo,ze jak kapiel i woda to musi byc Wiki,jego nieodzowna towarzyszka zabaw w Polsce.Ciezko bylo wytlumaczyc gdzie jest teraz Wiki i dlaczego nie moze jechac z nami,ale odpuscil temat,uff.
Dojechalismy.Szczesliwy caly,od razu do wody..wszystko fajnie tylko nikt nie powiedzial,ze woda bedzie az taka slona! Jakiez bylo jego zaskoczenie kiedy pierwszy raz sie opil wody,nie bede mowic jaki lament kiedy fala go przewrocila,przez co caly sie zanuzyl poraz pierwszy ;) Powiem,tylko ze kolejne "lyki" wody czy nurki pod wode nie sprawialy wiekszych problemow,trzeba bylo poprostu sie przekonac ;)
Jak nie morze to basen,bo tam spokojniej no i mniej soli rzecz jasna! ;)
Miedzy czasie posilek,bo woda wyciaga,a Fares postanowil w niej spedzic caly czas.
Na zakonczenie zrywanie daktyli z palm i powrot do domu.
Morze pozeganane,lato takze wiec teraz czekamy na jesien a najlepiej to od razu zime w Egipcie :)
Dzis byl takze pierwszy raz jak Fares nie spal w ciagu dnia,nawet nie zamarudzil,wiadomo-tyle atrakcji,szkoda tracic czasu na takie trywilane sprawy jak drzemka.Sadzilam,ze odpadnie w samochodzie jak zacznie kolysac ale nie,trzymal sie dzielnie az do samego domu,tutaj zabawa ze stesknionymi dziadkami,zaciagniecie do kapieli i sen w ciagu 3 minut sam przyszedl.Jestem z niego dumna,choc widze ze to jeszcze nie jego pora aby wyeliminowac calkowicie z planu dnia popoludniowa sieste..moze pozniej?!
Kolejna ciekawa rzecz to pamiec i skojarzenia mego synka.
Przed wyjazdem wujek Fareska sprawdzal wode w silniku,Fares asystowal, a jakze ;)
Po drodze na plaze kupilismy wode,pierwsza lepsza nie zwracajac na nia zbytniej uwagi,ale Fares zwrocil i ciagle powtarzal w kolko jak mantre "maya amu"..wkoncu przytakiwalismy choc nadal nie wiedzielismy o co chodzi ani nie widzielismy zadnego sensu w tym co mowi,i dopiero pozniej doszlismy,ze przeciz z takiej samej butelki,tej samej firmy byla woda ktora lali rano do silnika,a konkretnie wujek lal:)
I tym sposobem jajko stalo sie madrzejsze od kury!
1 komentarz:
Agnieszko, ja z innej beczki. Możesz potem wykasować ten komentarz.
Nie masz ochoty na środowo-poranne polsko-babskie spotkanie w 6th of October? W najbliższą środę. Mogłabyś poznać i inne Polki, które tu mieszkają. Oczywiście możesz zabrać syna. Jeżeli tak - wyślij mi maila to prześlę Ci szczegóły.
Tymczasem pozdrawiam
Ania
Prześlij komentarz