Pare dni temu dostlismy zaproszneie na urodziny kolezanki Farisa Menny,ktora on nazywa Meme ;)Pamietal doskonale ich ostatnie spotkanie i chyba najbardziej utkwil mu w pamieci rowerek jaki wowczas od niej dostal ;)
Cieszyl sie bardzo na spotkanie i caly wczorajszy dzien i chodzil i powtarzal jej imie nie mogac sie doczekac wieczora.Po przybyciu do klubu, gdzie odbywala sie uroczystosc wreczyl jej prezent i slodkiego buziaka, o ktorym nawet nie trzeba mu bylo przypominac.Oboje bawili sie wysmienicie,czas lecial szybko i kiedy przyszedl czas powrotu do domu nie obylo sie bez lez,a dzis nad ranem padlo mnostwo pytan o Menne i przezywanie od poczatku wczorajszego wydarzenia.
Nasza nocnikowa wojna,ktora opanowalismy stwarzala jeszcze obawy przed wyjsciem poza dom na dluzej,gdzies gdzie nie ma dostepu na nocnik.Przyniosla mi troche obaw,nie ubieramy pampersa na dwor takze, ale zapowiadalo sie kilka godzin poza domem.Nie bardzo chcialam ubierac pieluche bo niezbyt by to wygladalo,Faris jako najstarszy z dzieci i w dodatku z pielucha,ale wczoraj bardzo milo mnie zaskoczyl,bo powiedzial ze chce siusiu i zalatwil sprawe bez nocnika,na trawke ;)


a dla przypomnienia-Fares & Menna rok temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz