niedziela, 29 listopada 2009

kolejne wyzwanie

Wszedzie mozna przeczytac,ze nowych rzeczy nie powinno sie wprowadzac na raz aby nie zaklocic rownowagi dziecka,czyli krok po kroku.

I tak jeden krok za nami.
Mowa o nocniku i wojnie odbytej w tym temacie.
Na dzien dzisiejszy tematu juz nie ma, zatem czas isc naprzod.

Zabieramy sie za odstawienie od piersi a co za tym idzie samodzielne zasypianie.
Tak wiem wiem,Faris ma juz 2 i pol roku..ale tak wyszlo i przyznaje sie bez bicia,ze to w duzej mierze (jesli nie calej) moja wina.
Postaram sie to nadrobic ;)

Odstawic ciezko,ale to jedyny sposob aby mogl sam zasypiac,gdyz mleko jest niezbednym elementem wlasnie przy zasypianiu.

Wczoraj hurtem przeczytalam dwie ksiazki na ten temat.
Tracy Hogg, Melinda Blau "Jezyk niemowlat" oraz dr Eduard Estivill,Sylvia de Bejar "Usnij wreszcie!".
Co prawda pierwsza z nich nie odnosi sie technika typowo do Farisa ze wzgledu na jego wiek,ale sporo ciekawych uwag tam znalazlam,ktore postaram sie wykorzystac u siebie.
Zas druga ksiazka jest fantastyczna..polecam kazdej potrzebujacej mamie ;)

Przyszla pora popoludniowej drzemki i jak codzien Faris upomnial sie o swoje,wiec wkroczylam do akcji z planem.
Powiedzialam,ze cycus chory etc ale na niego ten tekst nie skutkuje ;)
Wybralismy sie do lozka,kazalam mu zabrac misia,zapytalam czy chce swoj kocyk,z ktorym ostatnimi czasy laczy go wielka zazylosc ;)
Polozylismy sie i sadzil,ze teraz bedzie mleko..a tu nic!
Placz,tupanie nogami,poszedl na drugi koniec lozka z krzykiem.
Poczekalam,az sie uspokoi,zajelo mu to jakies 5 minut.
Zaproponowalam zeby wrocil i polozyl sie kolo mnie.
Przyszedl.
Przytulil misia,przykrylam go kocykiem i glaskalam po glowie.
Zasnal po 10 minutach,choc na poczatku zerkal na mnie co chwila sadzac,ze sie wyglupiam napewno i zaraz zacznie sie rytual usypiania jaki on zna i preferuje.

Ksiazka opisuje aby dziecko samo kladlo sie do lozka,aby go pozegnac,dac buziak na dobranoc i wyjsc..
Coz moim zdaniem to troche za wczesnie w przypadku Farisa..malymi kroczkami i do tego dojdziemy..mam taka nadzieje ;)

Zatem dzis sie udalo.
Zobaczymy co przyniesie wieczor i kolejne dni.
Jedno jest pewne,postanowilismy zatem trzeba wytrwac i znajac swojego synka wiem,ze nie bedzie tak latwo ;)

Brak komentarzy: