poniedziałek, 2 listopada 2009

Dzis zjawil sie u nas dziadek z rowerkiem w rece.Nie byle jakim.Starym,gdzie nie gdzie pordzewialym,jednym slowem widac,ze juz wysluzonym ;)
To rowerek taty Fariska.Musze przyznac,ze trzyma sie calkiem niezle,musieliby zobaczyc jak ja swoj zalatwilam ;)

Faris zachwycony pomyslem,wkoncu to cos nowego jak dla niego.To nic, ze troche za duzy,za ciezki ale taki duzy chlopak nie boi sie zadnego wyzwania,tak bylo i tym razem.
Asystowal przy znizeniu siodelka i kierownicy,zeby mogl siegnac do pedal,wprawdzie to nie to samo co jego dotychczasowy rowerek, ktory jest znacznie lzejszy w samym chocby pedalowaniu.Tu przydala sie pomoc i instruktaz dziadka.


Mina Farisa-bezcenna.Zreszta sami zobaczcie ;)
Wszystko mialo miejsce oczywiscie na naszym tarasie.

Kolejny sukces!Nocka bez pampersa za nami.Brak mokreglo przescieradla,znaczy pampers idzie w odstawke na dobre.I dobrze!

Nowe slowo to DZIURA,zatem chodzi i szuka po domu przykladow aby pokazac ze umie powiedziec i zna znaczenie slowa.Nie wiedzialam,ze mamy tyle dziur w domu ;)

Wsrod ulubionych piosenek nastapil wielki come back do "geddo ali" czyli piosenka o farmie,nic innego jak arabska wersja piosenki"kaczor donald farme mial" ;)

3 komentarze:

zielone-buty pisze...

ależ Wam zazdroszczę tego słońca!

żurawina pisze...

tego dnia akurat pogoda byla do niczego ;) wial strasznie silny wiatr,a po poludniu sie zachmurzylo i nawet popadalo ;)
ale prosze zerknac za to na post z dnia dzisiejszego,gdyz pogoda nam dopisala :)

zielone-buty pisze...

proszę mnie tu nie prosić, bo ja nie dość, że w pracy to jeszcze pogoda szaro-bura :)