wtorek, 17 listopada 2009

zmiany,zmiany..czyzby nieodwracalne ?!

O drzemkach juz bylo,ale bedzie jeszcze raz.
Sa,trwaja mniej niz godzine,zaczynaja sie znacznie wczesniej.
Dzis po takowej wlasnie, Faris widzac moje zaskoczenie ubiegl moje pytanie mowiac "jus mamo"..no i co z tym fantem zrobic?
Juz to juz,wstajemy i dzien toczy sie dalej.
Przybywa mi zatem wiecej obowiazkow,bo procz tych standardowych ktore wykonywalam jak spal dochodza jeszcze te zwiazane z nim.Zabaw i jeszcze raz zabawa.
Zatem bawimy sie w sprzatanie,gotowanie obiadu,prasowanie ;)
Chodzi spac wczesniej i wstaje wczesniej.Ciekawe czy to juz tak na stale?!

Pozegnalismy chorobsko.
Bylismy na spotkaniu z malymi przyjaciolmi.Dziecko bwilo sie przednio.
Mama przemarzla ;) ale co tam..najwazniejszy usmiech dziecka przeciez.

Nauczyl sie zakladac sam sobie buty.Co prawda zdarza sie lewy but na prawa noge ale z czasem i to opanuje.Skarpetki takze umie ubrac sam.
Stal sie samowystarczalny w tym wzgledzie,zwlaszcza kiedy ma ochote wyjsc na dwor bez naszej wiedzy.

Zaczyna takze poznawac smak lenistwa i wyslugiwania sie innymi.Podaj to,przynies tamto..

Za miesiac wybieramy sie do Polski.
Mam nadzieje,ze tym razem dane bedzie zasmakowac zimy przez dluzszy czas.
Co prawda w tamtym roku chodzilismy po zamarznietym mazurskim jeziorze,co wywolalo olbrzymie zdumienie u Farisa..ale jeszcze jazdy na sankach nie wyprobowalismy.
Marzy mi sie takze zapoznac Go z Polska zlota jesienia..ale i na to przyjdzie czas.

Upodobal sobie mleko w kartoniku do picia.
Takie o smaku truskawkowym.
Kiedy babcia zapytala cos pije,odpowiedzial "mamy cycus mleko" :))
Taka jest moja taktyka,kiedy chce mleko,mowie ze cycus boli,ale mam tu dla ciebie mleczko w kartoniku.
Na razie dziala.

Brak komentarzy: