Postanowilam nabyc jedna dla Farisa w celach edukacyjnych.
Podobno rozwija wyobraznie u dziecka.
Wczesniej bawil sie dwiema malymi na palec i byl zachwycony.
Tym razem przyszedl czas na wieksza.
Przypadla do gustu natychmiast i zrobila furore w naszym zyciu.
Pisze w naszym,gdyz tyczy sie to takze i mnie.
To ja mu pokazywalam na czym polega cala zabawa.
Zanim zlapal w czym rzecz,musialam sie niezle namachac i nagadac.
Na chwile obecna sam obsluguje pacynke udajac ze to ona mowi a nie Faris.
Dodam,ze pacynka nie tylko rozwija wyobraznie ale takze zdolnosc klamania.
Co w przypadku Farisa sprawdza sie idealnie.
Zawsze latwiej zwalic na pacynke ;)
Nauczyl sie gdzies,sama nie wiem gdzie-cykac.
Co chwila slysze CY CY.
Nawet na moje pytanie czy cos chce etc odpowedz jest CY CY.
TO dosc charaklterystyczne dla Egipcjan,wiec nie powinnam miec zandych zludzen ze predzej czy pozniej cykanie wkroczy do jego slownika.
Coz,stalo sie to predzej,ot takie nowe doswiadczenie.
Dzis znowu zagonilam Ksiecia do pracy ;)
Zeby go raczki nie swedzialy co przewaznie konczy sie skutkiem odwrotnym do oczekiwanego.Zatem do roboty,choc tym razem nie z piosnka,ale usmiechem na ustach przystapil do pelnienia swoich obowiazkow.
2 komentarze:
A m oja nie chciała się bawić pacynkami...
Bardzo twarzowo wygląda Faris i tym "kijkiem",popieram!
"z tym kijkiem" miało być.
Prześlij komentarz