Najpierw rozjazdy z tata,pozniej choroba i tak od niepamietnych dni siedzimy w domu.Piattek sie nie liczy bo to zaledwie godzina spaceru.
Czas wyjsc na troche do dzieci,bo jak tak dalej pojdzie i Faris bedzie przebywal tylko w otoczeniu doroslych to obawiam sie,ze dorosnie szybciej :P
a tego nie chcemy ;)
Umowilam spotkanie na dzis popoludnie z pewna polska imienniczka i jej dziecmi,ktore moj syn juz zna i akceptuje.
Zapowiada sie mily wieczor i mam nadzieje,ze nawrot choroby nam go nie popsuje.
Zapomnialam dodac,ze jest juz znacznei lepiej..juz wczoraj przed poludniem bylo,ale nauczona ostatnium trzynastkowym doswiadczeniem nie mowie nic,dopoki problem nie zniknie na dobre.
Ogladalismy wczoraj mecz..nic specjalnego.
Dobrze,ze pierwszy gol padl na poczatku bo gdyby trzeba bylo czekac dluzej to pewnie Farisowi znudzilo by sie na dobre.
Reakcja na bramke byla taka sama jak w tv.Zmalpowal jak tancza ludzie,ciesza sie i bija brawo.Kiedy przestali postanowil zminic kanal na bardziej rozrywkowy-Boomerang.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz